sobota, 28 kwietnia 2018

Szokująca prawda o „świeżym” pieczywie z supermarketów

„Ciepłe”, „chrupiące”,  „prosto z pieca” – to trzy najważniejsze hasła mające zachęcić klientów do kupowania pieczywa w supermarketach. Niestety w większości przypadków taki „chleb z pieca” to specjalnie mrożona masa, która najpierw czeka pół roku w magazynie, a dopiero potem trafia do pieczenia. A z czego jest produkowana?

L-cysteina – magiczna substancja

Czytając etykietę na opakowaniu pieczywa, znajdziemy tam składnik o nazwie L-cysteina (E920). Jest to aminokwas, który dodaje się do mąki chlebowej, aby ciasto było miękkie i ciągliwe. Substancję tę produkuje się ze zbóż, ale nie jest to tania metoda, więc szukano innego źródła. Szybko okazało się, że L-cysteinę można otrzymać np. z piór kaczek (nie mylić z puchem używanym do produkcji ocieplanych kurtek) albo z jeszcze tańszego odpadu – ludzkich włosów odbieranych z salonów fryzjerskich (ludzkie włosy są jednym z najbogatszych źródeł tego aminokwasu).

Ta ostatnia metoda produkcji jest na tyle efektywna, że w Chinach zaczęto stosować ją na szeroką skalę. Oczywiście fabryki te nie chwalą się tym, jaki proces produkcyjny stosują. Co gorsza, polepszacz z ludzkich włosów trafia również do Europy i bardzo prawdopodobne jest to, że możemy go spotkać właśnie w głęboko mrożonym pieczywie z supermarketów.

Jak produkuje się L-cysteinę? 

Produkcja już od samego początku wygląda obrzydliwie. Najpierw wybiera się ludzkie włosy z zakładów fryzjerskich (albo z ich śmietników), które przeważnie są pełne resztek jedzenia, petów i innych śmieci. Następnie włosy te są ręcznie przebierane z zanieczyszczeń i przewożone do fabryk,

niedziela, 11 marca 2018

Fascynująca opowieść o królestwie smaków

Czy zdajesz sobie sprawę z niezwykłości aparatu smakowego mieszczącego się w buzi?

Prawdopodobnie nie. Większość z nas je zbyt szybko i na tyle niedbale, że zatraca smak pokarmów, które spożywa. Pod tym względem podobni jesteśmy wówczas do zwierząt.

Ślina zwierząt nie zawiera takich enzymów trawiennych jak ludzka ślina. Poza tym w otworze gębowym zwierząt znajduje się dużo mniej kubków smakowych i z tego powodu nie są one zdolne do rozróżniania tych samych smaków co ludzie. Dlatego nie poświęcają one czasu na delektowanie się jedzeniem, a po prostu je pochłaniają. Ludzie postępują często w taki sam sposób. Kilka szybkich ruchów żuchwą i jedzenie ląduje w brzuchu.

A jednak warto pamiętać, jak wielką rolę odgrywa ta niewielka część ciała, w której łączy się układ oddechowy i pokarmowy. Narząd, o którym mowa, pozwala na oddychanie, smakowanie, żucie, jedzenie, mówienie, gwizdanie, śpiewanie itd.

Kiedy brakuje w nim śliny, pokarmy tracą smak, zęby wypadają, powietrze nie przepływa prawidłowo, jedzenie trafia do niewłaściwego przewodu… Krótko mówiąc, ten niezwykły mechanizm ulega bolesnej dysregulacji.

Wyobraź sobie przez chwilę brak języka. Nie możesz bez niego mówić, jeść, a wszystko, co trafia do Twojej buzi, nie ma smaku. Nie wspominam już o trudnościach z przełykaniem.

A gdyby do tego wszystkiego zabrakło Ci też śliny, to nie przyniesie Ci ulgi nawet nieustanne przyjmowanie płynów.

niedziela, 14 stycznia 2018

Zima bez infekcji, dzięki pszczołom

Do najczęstszych infekcji należą: grypa, nieżyt żołądkowo-jelitowy, zapalenie oskrzelików (szczególnie dotyczy to noworodków), przeziębienie, zapalenie oskrzeli, zapalenie ucha, angina itd.

Jak tylko zetkniesz się z jakimś wirusem lub uporczywą bakterią, powtarza się ciągle ten sam schemat: lądujesz w łóżku z gorączką, cieknie Ci z nosa, gardło obłożone. Być może dołącza jeszcze biegunka. Marzysz wtedy tylko o jednym: zostać w ciepłym łóżku i spać. A jeszcze lepiej by było, gdyby mieć przycisk jak w urządzeniach audiowizualnych „szybkiego przewijania do przodu”, aby pominąć cały okres osłabienia i wracania do zdrowia.

Jeszcze trudniej to znieść w sytuacji, jeśli w Twoim najbliższym otoczeniu jest osoba, która nigdy zimą nie choruje. Jej układ odpornościowy pozostaje niezawodny przez 365 dni w roku.

W dodatku ta osoba jest zawsze zrelaksowana, szczęśliwa, wykorzystuje każdy dzień w 100%. I wszyscy jej zazdroszczą tak fenomenalnej formy o każdej porze roku.

Nie, nie ma „recepty” na uniknięcie infekcji. Jednak na wszelki wypadek zapytaj tę osobę, czy przypadkiem nie stosuje propolisu…

Pszczoły: mistrzynie w dziedzinie odporności

Jeśli istnieje jakieś zwierzę, które wie wszystko o odporności, jest nim pszczoła.

niedziela, 29 października 2017

Buraki mogą szkodzić zdrowiu

Buraki od dawna uważane są za szalenie zdrowe warzywa. Jest w nich mnóstwo witamin, makro- i mikroelementów (np. jod, cez, żelazo, cynk) oraz kwasów (foliowy, szczawiowy, cytrynowy, jabłkowy) i aminokwasów. A do tego jeszcze błonnik, który stymuluje perystaltykę jelit.

Barszcze, sałaty i soki z buraków są zdrowe dla ludzi z małokrwistością, nadwagą, hipertonią i chronicznymi zatwardzeniami. Przy wszystkich właściwościach buraków lekarze ostrzegają, aby nie przesadzać z ich spożywaniem. Buraki mają bowiem pewne wady, o których nie wolno zapominać.

Nie powinny nadmiernie spożywać buraków osoby chore na cukrzycę. Buraki zawierają wiele cukru, co prowadzi do podwyższenia jego poziomu we krwi. W diecie takich osób buraki powinny się znajdować, ale tylko w niewielkich ilościach.

Skrajnie ostrożni powinni być starsi pacjenci z osteoporozą. Oczyszczający efekt buraków jest na tyle silny, że wypłukuje z organizmu nie tylko toksyny, ale i wapń. Co gorsza, wchodzące w skład buraków substancje przeszkadzają w przyswajaniu tego niezbędnego mikroelementu.

Kolejna grupa ryzyka to osoby z wrzodami, zapaleniem błony żołądka i innymi chorobami układu pokarmowego. Buraki w dowolnej postaci – surowe, gotowane, smażone – drażnią kwasowością organy układu pokarmowego. Miłośnicy medycyny ludowej często wykorzystują sok tego warzywa do walki z kamieniami w nerkach. W rzeczywistości ono nie pomaga, a przeciwnie, zaostrza chorobę ze względu na wchodzący w jego skład kwas szczawiowy.

Nie mogą przesadzać z burakami także osoby z podrażnionymi jelitami, częstymi biegunkami, wzdęciami i innymi niepokojącymi objawami. To warzywo ma właściwości rozluźniające, nie oszczędza osłabionego organizmu.

Ale i zdrowi ludzie nie powinni pić świeżego soku z buraków. Ten modny obecnie napój może doprowadzić do spazmów naczyń krwionośnych. Dietetycy polecają picie soku z buraków, który przez pewien czas stał.

Ostatnia ważna sprawa dotyczy zasad spożywania buraków. Najpierw buraki powinny zostać starannie oczyszczone szczotką. Dopiero wtedy można je obierać i kroić. Zielona część rośliny gromadzi trucizny, wchodzące w skład nawozów oraz obecne w środowisku. Staranna obróbka i umiarkowane spożycie to gwarancja tego, że warzywo przyniesie korzyści, a nie szkody dla zdrowia.

Źródło: pl.SputnikNews.com

czwartek, 7 września 2017

Wszyscy pijemy plastik! W wodzie pitnej na całym świecie odkryto mikrowłókna plastiku.

Najnowsze badania wykazały, że w pitnej wodzie na całym świecie znajdują się niewidoczne gołym okiem, plastikowe włókna. Naukowcy z Orb Media przebadali wodę z kilkunastu krajów świata. Okazuje się, że 83% próbek było zanieczyszczonych włóknami z tworzywa sztucznego.

Największy współczynnik skażenia odnotowany został w wodach Stanów Zjednoczonych, gdzie aż 94% próbek zawierało mikrowłókna plastiku. Na kolejnym miejscu uplasował się Liban i Indie, tam zanieczyszczonych jest ponad 80% przebadanych wód. Najczystsza woda wydaje się być w Europie, gdzie skażenie mikrowłóknami wynosi 72%. Jest to tak wiele, że najprawdopodobniej nie sposób znaleźć dziś czystą wodę na Ziemi. Każda z próbek zawierała 500 ml wody. W poszczególnych próbkach naukowcy odkryli średnio od 4,8 włókien w Ameryce, do 1,9 włókien w Europie.

Dotychczasowe badania naukowców skupiały się na badaniu zanieczyszczenia mikrocząsteczkami plastiku wód oceanicznych, teraz okazuje się, że problem dotyczy również wody pitnej.

Dr Sherri Mason z Uniwersytetu Stanu Nowy Jork, jest przerażona wynikami badań. „Mamy wystarczająco dużo danych na temat dzikiej fauny i wpływu plastiku na dziką przyrodę. Jeśli to wpływa na dzikie zwierzęta, to myślimy, że to w jakiś sposób nie wpłynie również na nas?”.

środa, 19 lipca 2017

Rykoszet chemioterapii

Od kiedy do nowoczesnej medycyny wprowadzono chemioterapię, lekarze i onkolodzy próbują odpowiedzieć na pytanie: dlaczego chemioterapia wydaje się działać na początku, a później komórki guza odrastają bardziej agresywnie, kiedy organizm staje się oporny na chemioterapię?

Okazuje się, że chemioterapia uszkadza zdrowe komórki zmuszając je do wydzielania białka, które przyspiesza przyrost guzów nowotworowych. To białko nazwane WNT16B, jest pobierane przez pobliskie komórki rakowe, dzięki czemu „rozrastają się, atakują, i co ważne, opierają się kolejnej terapii” – powiedział Peter Nelson z Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle. Jest współautorem badania, które udokumentowało to zjawisko i zostało opublikowane w „Nature Medicine”.

Okazuje się, że białko to wyjaśnia, dlaczego guzy nowotworowe rosną agresywniej po leczeniu chemioterapią. W skrócie – chemioterapia zamienia zdrowe komórki w fabryki WNT16B, które produkują ten „aktywator” przyspieszający rozrost guza nowotworowego.

Wyniki badania potwierdzono w przypadku raka prostaty, raka piersi i guzów rakowych jajników. To odkrycie, że chemioterapia wywołuje rykoszet poprzez przyspieszenie rozrostu rakowego guz,a naukowcy uznają za „absolutnie niespodziewane”.

Jak „Natural News” wyjaśniał w ostatniej dekadzie, chemioterapia jest oszustwem medycznym. Zamiast wzmacniać reakcję immunologiczną pacjentów, szkodzi układowi immunologicznemu powodując odrastanie guzów. To najnowsze badanie potwierdza to, co w społeczności holistycznej wiedziano od lat: że chemioterapia jest trucizną. To nie jest terapia, medycyna, profilaktyka ani leczenie. Jest to trucizna nie mająca praktycznie żadnej wartości poza (być może) 1 lub 2 procentami przypadków raka.

Skutkiem ubocznym nr 1 chemioterapii jest rak.

Autorstwo: Mike Adams
Tłumaczenie: Ola Gordon
Źródło oryginalne: NaturalNews.com

niedziela, 7 maja 2017

Ziemia okrzemkowa i jej zdrowotne właściwości

Istnieje wiele diet, ćwiczeń i dostępnych na rynku suplementów diety, które obiecują, że dzięki nim oczyścimy organizm i na długo zachowamy zdrowie. Jednakże nie ma chyba prostszej i tańszej metody detoksykacji organizmu niż ziemia okrzemkowa.



Skamieniałe szczątki glonów



Ziemia okrzemkowa zwana również diatomitem lub ziemią diatomową jest rodzajem naturalnej skały osadowej, która wyglądem przypomina kredę i zbudowana jest z pancerzyków martwych okrzemek.
 Okrzemki są to jednokomórkowe, mikroskopijne glony, żyjące od czasów prehistorycznych do dziś w słodkich i słonych wodach na całym świecie. Stanowią one główne źródło pożywienia dla morskich żyjątek. Zewnętrzna ściana komórkowa okrzemek zbudowana jest z krzemionki, która tworzy skorupkę. Gdy okrzemki umierają, ich maleńki pancerzyk opada na dno zbiornika wodnego, gdzie wraz z innymi skamieniałymi szczątkami skorupek tworzy ziemię okrzemkową. Szacuje się, że 16 cm3 ziemi okrzemkowej może zawierać do 400 milionów takich skorupek.

Złoża ziemi okrzemkowej występują na całym świecie. W Polsce są one nieliczne, jednak można je spotkać w okolicach Łodzi, Augustowa, Birczy i Poznania.
Jak już wcześniej wspomnieliśmy, skorupki okrzemek składają się głównie z krzemionki (ditlenku krzemu). Występujący w ziemi okrzemkowej krzem jest jednym z najkorzystniejszych dla zdrowia pierwiastków. 
Krzemionka odgrywa ważną rolę w różnych funkcjach organizmu i ma bezpośredni związek z absorpcją składników mineralnych (m.in. wapnia). Jest obecna w wielu narządach i gruczołach. 
To cenny materiał budulcowy dla: